Nad źródłem wielkiej rzeki stałaś i łkałaś w blasku poranka. Przywołał mnie wiatr bym przyniósł Ci deszczu cytrusowy smak. Kosz moreli, grejpfrutów, kosz marakuji zostawię. Pilico, Twój uśmiech teraz iskrzy i serce płonie w gęstej pianie chmur.
Sign up to add a tick or review